O co chodzi z podwórkami?

Mam kilka, kilkanaście lat. Letnie dni spędzam w ogrodzie. Wraz z psem, który w zależności od potrzeby jest koniem, smokiem, latającym dywanem, pokonuję złych czarowników, smoki i rycerzy. Strzelam z łuku, jeśli Baruś nie znajduje się w zasięgu ognia, i wspinam się na drzewa. Moją bazą jest jabłonka. Wieczorami czytam książki o wesołych gromadkach dzieci, które przeżywają niesamowite przygody. Podwórko jest ich boiskiem, indiańską wioską, miastem pełnym złych bandytów i dobrych policjantów. To życie, którego nie znam, fascynuje mnie. Czasem przed snem wyobrażam sobie, że bawię się na trzepaku, a Baruś nie jest wcale sznaucerem olbrzymem tylko grupą chichrających się ze mną dzieciaków.

Maj 2014, moja pierwsza samodzielna podróż. Wyruszam do nieznanego Wrocławia na kurs. Codziennie po zajęciach idę na spacer. Wszystko mnie ciekawi. Każda otwarta brama kryje potencjalne skarby. Skarbem może być piękny krużganek, graffiti lub pamiątka jakiejś historii, jakiegoś napięcia. Pozostawione przedmioty świadczą, że w tym miejscu być może nadal jest, a na pewno było kiedyś życie. Szukam jego śladów i zachwycam się. Odkrywam zupełnie inny świat. Bazgroły na ścianach opowiadają historie miłości i nienawiści, obnażają słabości wrogów i zalety sprzymierzeńców. Nieśmiało zaczynam wrzucać zdjęcia na instagram. Wrocław jest wspaniałym miastem, by zacząć wielką przygodę, nawet nieświadomie.

Nie wieszać się! #wroclove #streetart #street #kids #basketball #life #truestory #yolo

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Wiktoria Dalach (@wdalach)

#wroclove #kitsch

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Wiktoria Dalach (@wdalach)

Łapię bakcyla i od tego momentu trasa każdego spaceru, poza tymi do lasu, zahacza o podwórko. Niejednokrotnie zdarza się, że jakaś brama sama mnie woła. Wiem, że brzmi to dziwacznie, ale trudno inaczej opisać magnetycznie przyciąganie, ciągnące mnie w brudne i zaniedbane zakamarki miasta.

Mijają dni, tygodnie, miesiące. Coraz częściej publikuję zdjęcia, ale brakuje mi celu i struktury. Aż pewnego dnia wpadam na prosty pomysł: a gdyby tak publikować zdjęcia codziennie przez rok? W październikowy poniedziałek idę na spacer, po którym pierwszy raz wrzucam podwórko z hasztagiem #366podworek.

Dzisiejsze 273. podwórko możecie zobaczyć na moim instagramie. Do końca wyzwania pozostały już tylko 93 dni. Trzymajcie kciuki! :)

A czy Wy lubicie swoje podwórka lub znacie takie, które powinnam odwiedzić i sfotografować?